piątek, 29 kwietnia 2011

Pozornie łatwo, pozory mylą - Prokom w finale!

fot.: Ł.Capar/gp24.pl

Na pozór łatwe zwycięstwo 4:1. Na pozór wszystko odbywało się w zasadzie fair. Na pozór wszystko było normalne. Jednak pozory mylą, bo nie na pozór do normalności długa droga.

Wynik.
Pozornie łatwa środowa wygrana, pozornie łatwe przejście Energi Czarnych Słupsk przez Asseco Prokom Gdynia. Nic bardziej złudnego.

Środowe spotkanie było bardzo wyrównane do niemalże samej końcówki. Dopiero na dwie minuty do końca meczu zwycięstwo Asseco Prokomowi zapewnił Robert Witka, dwukrotnie trafiając za trzy punkty. O pozornie wysokiej różnicy punktowej mówił na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec Czarnych Panter, Dainius Adomaitis: -Biorąc pod uwagę przebieg meczu uważam, że nasza porażka była zdecydowanie za wysoka.

Za wysokie może też się wydawać zwycięstwo Asseco Prokomu w całej serii półfinałowej (4:1).
Patrząc na przebieg rywalizacji, to była ona niezwykle wyrównana, a czasem nawet dramatyczna. Chyba w każdym spotkaniu Energa Czarni miała szansę na zwycięstwo. Szczególnie w meczach w Słupsku. Zabrakło odrobiny szczęścia, skuteczności w końcówkach zawodów, jak i obiektywizmu sędziów...


Sędziowie.
Mit o faworyzowanym przez arbitrów Asseco Prokomie wciąż trwa i ma się nadzwyczaj dobrze. Jeśli ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości co do faworyzowania mistrzów polski, to proszę, niech sobie obejrzy choć jedno spotkanie z pięciu meczowej serii półfinałowej. Szczególnie w pierwszych spotkaniach arbitrzy pokazywali swoje nieudolności. A gdy na hali pojawiał się Szanowny Pan Prezes Krauze, to na boisku mieliśmy gwizdaną prawdziwą 'aptekę'. Niestety, tylko w jedną stronę. Czego, a może kogo boją się polscy sędziowie?

Dwa przykłady, które raziły szczególnie.

Jerel Blassingame - Krzysztof Szubarga.

Obaj niemal ciągle prowokowali w całej rywalizacji. Najczęściej siebie nawzajem. Jednak, by rozgrywający ze Słupska dostał przewinienie techniczne wystarczyło, że cieszył się po zdobytych punktach wprost w twarz Szubargi. Kiedy jednak ten po trafionym koszu (TUTAJ dowód) przebiegł ponad 6 metrów do słupszczanina, by pokazać swoją radość w sposób zdecydowanie bardziej arogancki, a nie jeżeli Blassingame, to arbiter Szubarge tylko...upomniał. I tak w kółko.

Dainius Adomaitis - Tomas Pacesas
Tomas Pacesas - ile trzeba szarpania i poniżania swoich zawodników, by Ci wreszcie choć go upomnieli? Ile jeszcze można widzieć szkoleniowca Prokomu wariującego podczas gry? Ile jeszcze można nie chcieć (tak, zarzut) widzieć jak ten szalejąc-wchodzi na boisko podczas gry, wymachując rękoma na wszystkie strony? Ile jeszcze trzeba, by ten choć został upomniany przewinieniem technicznym, nie mówiąc już o samym ukaraniu nim Pacesasa, bo tego chyba nie doczekamy się już nigdy. Czego, a może kogo boicie się Panowie arbitrzy?

Dainius Adomaitis - człowiek zazwyczaj nie zwykle spokojny. W rywalizacji z Prokomem dawał się jednak poniosić emocjom, ale nie aż na tyle, co Pacesas. Jednak sytuacja jest na tyle dziwna, iż szkoleniowiec Czarnych dostał w sumie dwa przewinienia techniczne, bo słusznie-w obu przypadkach-wyrażał swoje pretensje co do niesłusznej decyzji arbitrów.

Niezrozumiałych gwizdków sędziów było jeszcze więcej. Zazwyczaj w I połowach. Zabierali punkty Czarnym (po przez jeden gwizdek, nawet aż 7!), a Prokom korzystał. Kilka gwizdków i przewaga mistrzów polski była już bezpieczna. Wystarczyło tylko utrzymać rezultat meczu do końca zawodów...

Doping.
Tu zarzut! Czy jest dopuszczalne, by wspomagać koszykarzy Asseco Prokomu, a przeszkadzać Czarnym Słupsk 'dopingiem'...z głośników? NIE! A tak też było za każdym razem w Gdyni. Kiedy Prokom np. rzucał wolne, to z głośników umieszczonych ku górze hali słychać było bębnienie. Kiedy zaś piłkę rozgrywali koszykarze gości, to dla odmiany DJ puszczał trąbienie. Wspomagacze legalne?

Tak też klub Asseco Prokomu stwarza pozorny doping, by potem w sposób pozorny dziękować za niego swoim kibicom, czyli tak naprawdę DJowi.

"Asseco Prokom Gdynia
dziękujemu wszyskim za wspaniały doping.
Zapraszamy na mecze finałowe"

Ochrona.
Kolejny stwarzany pozór przez klub Asseco Prokom, który wynajmuje firmę ochroniarską Nord Security do pilnowania porządku na hali podczas meczów mistrzów polski. Firma ta, reklamuje się w następujący sposób:

"NORD SECURITY Sp. z o.o jest firmą świadczącą usługi ochrony fizycznej osób i mienia oraz zabezpieczenia technicznego. (...) Jesteśmy grupą ambitnych i kreatywnych ludzi. (...) Dzięki temu, że nie popadamy w rutynę, nasze usługi utrzymują się na najwyższym poziomie."

Wszystko na pozór profesjonalne i z pełną kulturą. Nic bardziej złudnego. Za każdym razem gdyńska ochrona zachowuje się w stosunku do kibiców przyjezdnych w sposób odbiegający od przyzwoitego. Jednak na ostatnim meczu-szczególnie, a może przede wszystkim- to kierownik ochrony wykazał się arogancją i ciągłą prowokacją, wykorzystując swoje prawa i przewagę nad kibicem, wynikające z zajmowanego przez niego stanowiska. Klub Asseco Prokomu został o tym zachowaniu poinformowany. Jak na razie milczy.

Energa Czarni Słupsk.
Przegrali rywalizację, ale w oczach kibiców i ekspertów są zwycięzcami. W tej nie równej walce, grali jak równym z równym. W oczach wielu kibiców zdobyli wielkie uznanie i szacunek. Przede wszystkim za wielkie ambicje, wielką walkę i wielkie zaangażowanie. Jedni grali lepiej, inni trochę gorzej. Jednak to cała drużyna stworzyła świetny team, który udowodnił, że nie są chłopcami do bicia, że się tak łatwo nie poddają i walczą do końca. I właśnie za to, całej drużynie chciałbym gorąco podziękować i pogratulować tak wspaniałej walki z Asseco Prokomem Gdynia.

Finał.
Pierwszego finalistę już znamy, na drugiego wciąż czekamy. I bez względu która z drużyn-czy PGE Turów Zgorzelec czy Trefl Sopot- awansuje do wielkiego finału, to pomijając wszelkie sympatię i negatywne nastawienie do danej drużyn, z całych sił kibicować będę drugiemu finaliście.

Mam nadzieję, że komuś uda się wreszcie przezwyciężyć ten gdyński mechanizm pozorów. Mechanizm, w którym główną rolę grają pieniądze i jeden człowiek, nazywany 'niewidzialnym'.


Pozdrawiam wszystkich, którzy także chcą końca faworyzowania i wreszcie przezwyciężenia Asseco Prokomu Gdynia.

środa, 20 kwietnia 2011

Po wojnie, 3:1 dla faworyzowanego Prokomu!

fot.: Ł.Capar/gp24.pl

Przyznam szczerzę, że tak wielkich emocji jak w I połowie wczorajszego meczu Czarnych z Asseco Prokomem dawno nie przeżyłem. Przyznam, że tylu prowokacji i spięć jak we wczorajszym spotkaniu, chyba nigdy w meczach słupszczan nie widziałem. To była prawdziwa wojna. Walka toczyła się niemalże od pierwszych do ostatnich minut. Wynik niestety rozczarowujący, choć po takich zawodach można być dumnym ze swojej drużyny.

Miało być przynajmniej 2:2, jest najgorszy z możliwych rezultatów, 1:3. Jednak oba mecze w Słupsku pokazały, że mistrz jest do pokonania, nawet z ewidentną przychylnościom arbitrów. Zadowalająca może być ambicja słupskich koszykarzy. Walczyli do upadłego. Bili się o każdą piłkę. Ani na moment nie wykazali się brakiem zaangażowania. Prokom też trzeba pochwalić. Obie drużyny zresztą tworzą niesamowite widowiska, genialną rywalizację.

Ja chciałbym jednak o czymś innym.
Tomas Pacesas - ile trzeba szarpania i poniżania swoich zawodników, by Ci wreszcie choć go upomnieli? Ile jeszcze można widzieć szkoleniowca Prokomu wariującego podczas gry? Ile jeszcze można nie chcieć (tak, zarzut) widzieć jak ten szalejąc-wchodzi na boisko podczas gry, wymachując rękoma na wszystkie strony? Ile jeszcze trzeba, by ten choć został upomniany przewinieniem technicznym, nie mówiąc już o samym ukaraniu nim Pacesasa, bo tego chyba nie doczekamy się już nigdy. Czego, a może kogo boicie się Panowie arbitrzy?

Dainius Adomaitis - człowiek zazwyczaj nie zwykle spokojny. W rywalizacji z Prokomem daje się jednak ponieś emocjom, ale nie aż na tyle, co Pacesas. Jednak sytuacja jest na tyle dziwna, iż szkoleniowiec Czarnych technicznego już dostał, bo słusznie wyrażał swoje pretensje co do niesłusznej decyzji arbitrów. Był też upominany. Za co? Sami nie wiemy.

Faworyzowanie mistrza, to już norma. Wiedzą o tym niemal wszyscy. Szkoda tylko, że zabija to przepiękną rywalizację, i w jakiś sposób wypatruje wynik meczu.

Dziś np. dwukrotnie arbitrzy powinni odgwizdać faul w ataku na Białku, co pokazywały powtórki w tv. Odgwizdali natomiast dwukrotnie...faul Białka, grożąc mu jeszcze przewinieniem technicznym za...próbę wymuszenia tego faulu. To tylko jeden z nielicznych przykładów.

Pomyłek arbitrów dotychczas było mnóstwo. Zazwyczaj w jedną stronę. Ja się pytam: gdzie jest sprawiedliwość w tym pięknym sporcie, jakim jest koszykówka?


Jest 3:1. Sytuacja wydaje się być bardzo kiepska, jednak pozostaje wiara. Wiara, że nadejdzie dzień triumfu, dzień wielkiego zwycięstwa
Energi Czarnych Słupsk.



Do usłyszenia !

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Dajmy z siebie jeszcze więcej!

Była wypełniona po brzegi hala, ubranymi na czerwono kibicami. Był ogłuszający doping. Był świetny mecz. Była nieprawdopodobna dramaturgia. Zabrakło tylko jednego - zwycięstwa.

Czarni przegrali minimalnie. Widać jednak było w ich poczynaniach wielkie zaangażowanie, wole walki i chęć pokonania mistrza.. Słupszczanie absolutnie nie mają się czego wstydzić. Nie można też mówić, że zwyciężył lepszy, bo lepszego w tym starciu trudno było wskazać.

Zdecydowały niuanse, jak bardzo ważne. Kilka głupich strat pod rząd w samej końcówce meczu, niepotrzebne faule i pomyłki sędziów, którzy wczoraj raczej mylili się w obie strony. Najbardziej przykro było jednak patrzeć na podłamanych koszykarzy, udających się do szatni. Oni chcieli wygrać za wszelką cenę. Oni pokazali wielki charakter. Zabrakło niewiele.

Na pewno bardzo szkoda jest tego meczu. Był do wygrania, zabrakło lecz trochę szczęścia i skuteczności. Jednak drogie Czarnuchy - głowy do góry! Jest dopiero 2:1 dla Prokomu i wszystko przed nami.

Kibice! Pamiętacie jak po pierwszym meczu wracaliśmy podłamani do Słupska? Mało kto wierzył w taki obrót sytuacji w drugim spotkaniu. I co? W miniony czwartek przeżywaliśmy piękne chwile, jedno z większych zwycięstw Czarnych w historii. Czyż nie było cudownie?

Teraz znowu przyszła porażka. Może i bardziej dołująca ze względu na tak dramatyczny przebieg meczu, jednak obejrzyjcie sobie proszę powtórkę tego spotkania. Spójrzcie na tych ludzi biegających w białych strojach po parkiecie. Zobaczcie jak walczą. Posłuchajcie pomeczowej rozmowy z Krzysztofem Roszykiem, a usłyszycie podłamanie w jego głosie. Spójrzcie też na niemal całe czerwone trybuny, a ujrzycie niezwykle zjednoczoną armię słupskich fanów, którzy są w stanie zrobić wszystko, by pomóc swojej ukochanej drużynie.

Pamiętajcie, że jutro też jest mecz. Podobno mówię to przed każdym: ale to spotkanie jest chyba najważniejsze ze wszystkich dotychczas.

Drodzy słupscy kibice!
Tak jak nie zawiedliśmy naszych koszykarzy wczoraj, tak też nie zawiedźmy ich jutro. Stwórzmy po raz kolejny na trybunach Twierdzy niezapomnianą atmosferę. Zróbmy wszystko co w naszej mocy, by pomóc Czarnym w odniesieniu zwycięstwa. Pokażmy jeszcze raz tą czerwoną jedność. Pokażmy, że jesteśmy z Czarnymi Panterami na dobre i na złe. Zróbmy piekło wszystkich piekieł. Dodajmy im sił. Niech nasz doping niesie ich ku triumfowi. Niech pieśń o 'Małym Rycerzu' zmobilizuje ich jak nigdy dotąd. Niech ogłuszające "Czarni, Czarni" sprawi, że nasi koszykarze poczują w sobie prawdziwą moc. Niech ogromne gwizdy zniszczą przeciwnika. Razem z Czarnymi wygrajmy jutrzejszy mecz...




WSZYSCY NA CZERWONO !!!

a nie tylko 99% hali !

piątek, 15 kwietnia 2011

'Słupskie czerwone piekło'

Czerwień - symbolizuje m.in. miłość, pasję, odwagę, determinację. Od dwóch lat jest rozpoznawalną marką słupskich kibiców. Kiedy po raz pierwszy zbiorowo zagościła na trybunach Gryfii, ta stała się piekielną, w dosłownym znaczeniu tego słowa. Od tamtego czasu kolor czerwony towarzyszy słupskim koszykarzom przy okazji każdego rozgrywanego spotkania. Czerwona koszulka stała się w pewnym rodzaju fenomenem, znakiem rozpoznawczym słupskiego kibica. Kiedy tuż przed meczem derbowym z AZSem Koszalin (8 marca 2009r.) po raz pierwszy zostało rzucone hasło "Wszyscy na czerwono', nikt nie przypuszczał, iż akcja nabierze takiego tempa i przyniesie tak fantastyczny efekt. Efekt, którym zachwycali się niemal wszyscy. I tak jest do dziś. Tak też było przy okazji chociażby ostatniego spotkania Czarnych w Gdyni. Kilkusetna armia słupskich fanów stworzyła wówczas nieziemską atmosferę na trybunach hali. Podziwu nie krył m.in. komentator TVP SPORT Piotr Sobczyński, który podsumował to następująco -Patrząc na sektor obsadzony przez kibiców ze Słupska, to jest ich dziś około 300-400. Oni dają dziś wielki doping swojej drużynie. Trzeba też pamiętać, iż Ci ubrani na czerwono tworzą też niesamowicie głośny doping dla Czarnych w Słupsku.

Właśnie, w Słupsku. Jeśli ktoś z wybierających się na najbliższy mecz słupszczan ma jeszcze jakieś wątpliwości, co do odpowiedniego ubioru na najbliższy, jak i kolejne spotkania, to proszę, niech zerknie poniżej:

fot. Ł.Capar/gp24.pl

fot. Ł.Capar/gp24.pl

fot. Ł.Capar/gp24.pl

Czy naprawdę nie chcesz należeć do tego społecznego fenomenu? Czy nie chcesz, by mówiąc o czerwonej armii słupskich kibiców, mówiono tym samym o Tobie? Czy nie chcesz zaliczać się do tych właśnie zjednoczonych fanów, którzy mają za cel tylko jedno: wykazać jedność w tym co kochają - kibicowaniu? Czy naprawdę tak wielką trudność sprawi Ci założenie na dwie godziny czerwonej koszulki? Spójrz - i zastanów się:

Czy na pewno tak bardzo chcesz się wyróżniać?



do końca sezonu
WSZYSCY NA CZERWONO !!!



niedziela, 10 kwietnia 2011

Do trzech razy sztuka...

Panie i Panowie, żarty się skończyły, na dobre!



Wkraczamy w absolutnie najważniejszą część sezonu. Część, która może nam napisać najpiękniejszy scenariusz w historii naszego klubu. Część, która może dać kibicowi to, co najcenniejsze. Część, która może nam przynieść wiele niezapomnianych emocji i wiele wzruszających chwil. Część, która może sprawić, iż cała koszykarska Polska będzie w szoku...

Pozostali już tylko najlepsi z najlepszych, a wśród nich ENERGA CZARNI SŁUPSK! Nasz rywal bardzo trudny. Chyba najtrudniejszy z możliwych, bo sam mistrz - Asseco Prokom Gdynia.

Mówi się, że do trzech razy sztuka. Był rok 2006, był 2009. Za każdym razem, pozostała tylko walka o brązowy medal. Teraz jest jednak nowa historia, inna drużyna, i zdecydowanie większa szansa. Szansa na wielki sukces. Szansa na wielki finał koszykarskiej ekstraklasy mężczyzn.

Asseco Prokom Gdynia. Klub z wielkimi tradycjami, wieloma tytułami i wielkim doświadczeniem. A na pewno już dużo większym, a nie jeżeli słupszczanie.
Runda zasadnicza pokazała jednak, iż mistrzowie polski są jak najbardziej do pokonania. Oglądaliśmy dwa świetne mecze z naszej strony. Była jedna spektakularna wygrana, była jedna pechowa porażka. W każdym z tych spotkań było wszystko: fantastyczna koszykówka, niesamowita dramaturgia, mnóstwo kontrowersji. Teraz liczymy jednak na więcej, a przynajmniej na tyle samo. Bo jeśli Czarni chcą sprawić w środowisku koszykarskim jedną z największych sensacji od lat , muszą maksymalnie wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Po prostu, muszą rozgrywać najlepsze mecze sezonu.

Koncentracja w słupskim zespole podobno jest maksymalna. Podobno wszyscy są już gotowi stanąć do walki. Podobno wszyscy mają wielkie nadzieję na pokonanie Gdynian. Podobno wszyscy w to wierzą. Podobno? Ja wiem, że na pewno. Słupszczanie wiedzą o co grają. Wiedzą, jak ogromnie podekscytowane jest miasto. Wiedzą, jak na nich liczą. Wiedzą, jak wszyscy mają nadzieję na największy w historii klubu sukces, jakim byłby bez wątpienia finał Tauron Basket Ligi.

Kibice. Już chyba nikt nie może doczekać się wtorkowego wyjazdu. Wszyscy są podekscytowani, a zarazem świadomi o co, i z kim gramy. Jedno jest pewne: Czerwona armia słupszczan na pewno Was nie zawiedzie, drogie Czarnuchy. Pozostaje tylko nadzieja, że i Wy nie zawiedziecie nas-też Czarnuchów...

Pozdrawiam serdecznie :)

DAJMY Z SIEBIE WSZYSTKO


czwartek, 7 kwietnia 2011

MAMY PÓŁFINAŁ !!!

Fot.: Łukasz Capar/gp24.pl

W moim ostatnim wpisie z przed miesiąca, opisywałem swoje wrażenia z niesamowitego spotkania Energi Czarnych z Asseco Prokomem. Od tego czasu wiele się wydarzyło. Zakończyła się runda zasadnicza TBL, a rozpoczęły Play-offy. Trzy pary zakończyły już rywalizacje ćwierćfinałowe. I o to po raz kolejny czeka nas wielka bitwa, gdyż jedną z półfinałowych par tworzą zespoły z Gdyni i Słupska!

Energa Czarni stoczyła w 1/4 finału play off cztery mecze z Polpharmą Starogard Gdański. Wygrała rzecz jasna trzy z nich, a to dało słupszczanom przepustkę do strefy medalowej.

W Słupsku gospodarze rozegrali dwa znakomite spotkania, a do Kociewia pojechali z myślą zakończenia rywalizacji. Tak też się stało, ale dopiero w czwartym meczu. W środę energetycy zagrali słabo. Zabrakło rozgrywającego, który zamiast podawać, wolał sam rzucać. Rzucał co prawda celnie, jednak zdecydowanie za dużo. Nie inaczej było i wczoraj, jednak w porównaniu ze środą, dobrze zagrała niemal cała drużyna.
Powody do radowania mieliśmy już przed końcem spotkania, kiedy było pewne, iż po roku przerwy wracamy do najlepszej czwórki ligi. Były oklaski, były tańce, były szampany. Po prostu, była ogromna radość i szaleństwo!

Do Słupska wracało się w znakomitych nastrojach. Kibice już w bojowych nastrojach czekają na rywalizacje z Asseco Prokomem. Żałuje tylko, że mecze na wyjeździe są w środku tygodnia, a nie w weekend, gdyż wtedy do Gdyni mógłby pojechać mały sznur autokarów. Jednak inwazja na trójmiasto będzie tak czy siak, i to wcale nie taka mała.

Tym czasem CAŁEJ DRUŻYNIE pragnę serdecznie podziękować:
*za walkę i nieustępliwość
*za wykazany charakter
*za każdy wygrany mecz
*za dostarczenie tylu wspaniałych emocji
*za pomeczową fiestę
*za przedłużenie sezonu

Jednocześnie życzę wytrwałości, zdrowia i wystarczająco dobrej skuteczności oraz siły, by wyeliminować Asseco Prokomu z walki o złoto.. Po prostu, życzę FINAŁU !!!

Mój typ: Po ciężkim, wyczerpującym, wręcz dramatycznym boju.. Obiektywnie, choć z nutką marzeń. 4:3 dla Czarnych


Polskiemu Związkowi Koszykówki gratuluje zaś wspaniałych arbitrów, których kompetencje powalają na kolana, wzrok oszałamia, a szybkość zadziwia. Jednym słowem: DNO

Przy okazji. Na facebooku pojawiła się fajna akcja. Na pewno raczej nie do zrealizowania, ale nasz sprzeciw pokaże --> TUTAJ

Sezon zasadniczy TBL:
Wszyscy swoje nagrody już przyznali. Ja również podzielę się swoimi typami, co do najlepszych graczy sezonu zasadniczego TBL w danych kategoriach. Bez wyjaśnień.

MVP: Walter Hodge, Zastal Zielona Góra
Najlepszy polski zawodnik: Filip Dylewicz, Trefl Sopot
Najlepszy młody zawodnik: Marcin Nowakowski, Polonia Warszawa
Najlepszy rezerwowy: Mantas Cesnauskis, Energa Czarni
Najlepszy trener: Zoran Sretenović, Polpharma
Pierwsza piątka sezonu: Jerel Blassingame (Czarni), Walter Hodge (Zastal), George Reese (AZS), Darrell Harris (Kotwica), Chris Burgess (Zastal).

Bonus:
MVP I rundy sezonu zasadniczego: Cameron Bennerman, Energa Czarni


Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia :)