piątek, 15 października 2010

O DERBACH mniej oficjalnie


Zawsze meczami z AZS-em Koszalin emocjonowałem się na kilka dni przed ich rozpoczęciem, jednak jeszcze nigdy nie denerwowałem się aż tak bardzo jak teraz.

Dziś czytając poranną gazetę trafiłem na bardzo ciekawy artykuł odnoszący się do derbów z Koszalinem. Wspominane były m.in. mecze z rywalem zza miedzi, czy też reakcje na owe starcia rożnych postaci. Dla mniej wtajemniczonych pozwolę sobie przytoczyć kilka fragmentów, a wtedy na pewno zrozumiecie jak ogromną wagę dla kibica zarówno ze Słupska jak i Koszalina mają te spotkania.

"Gdyby w Tauron Basket Lidze były tylko takie mecze jak AZS z Czarnymi, liga już dawno miałaby potężnego sponsora, a oglądalność w TV zaczynałaby się na kilkunastu tysiącach, a nie na tylu kończyła."

Rzeczywiście. Niemal zawsze owe starcia to doskonałe widowiska i fenomenalne oprawy meczowe. Wszyscy zawodnicy grają z maksymalnym zaangażowaniem. Doping jest tak ogłuszający, że nie słychać własnych myśli. Emocje sięgają zenitu, a na koniec - jak to w sporcie bywa - ujrzeć można przeogromną radość jednych i olbrzymi płacz drugich. Te mecze, to nie są zwykłe ligowe pojedynki o 2 punkty. To wojna. Wojna o honor, prestiż i panowanie na Pomorzu.

"Wygrane są bezcenne. Porażki pamięta się latami. Trudno się z nimi pogodzić i przejść do porządku dziennego".

I żebyście wiedzieli, iż tak jest. W ciągu ostatnich 5 lat jako kibic Czarnych tylko raz musiałem przeżyć ten okropny moment. Wówczas upokorzenie. Był mikołajkowy wieczór roku 2008, kiedy po fatalnej grze słupszczanie przegrali z AZS-em Koszalin 86:73. Porażka ta była niewybaczalna i to wcale nie dlatego, iż rywale okazali się lepsi. Płakać się chciało jak oglądało się zawodników dla których wynik derbów nie był czymś szczególnie ważnym.

Jest za to taki jeden Pan. Na imię mu Igor. Obecnie trener Anwilu, kiedyś szkoleniowiec Czarnych. On to wiedział co to są derby, czym są dla kibiców, jak ogromną mają wagę. Niegdyś rzekł: -Pokażcie mi takiego, który wygrał w Koszalinie trzy razy. Miał rację. Griszczuk nie tylko, że wygrał trzy mecze w Koszalinie. Ba! On nie przegrał także ani razu w Słupsku. To właśnie te wygrane dały mu wielką popularność i szacunek wśród słupszczan.
I za to Drogi Panie Trenerze, ogromne DZIĘKUJE!

"Sezon 2004/2005.
Ostatnie spotkanie w lidze. Już jest właściwie po rozgrywkach. Czarni i AZS utrzymały się w lidze. Mecz taki na dokończenie sezonu, bez znaczenia, bez presji wyniku. Czyżby?
Do spotkania w hali Gryfia jest jeszcze około 100 minut. Pojawiają się zawodnicy gospodarzy. Rafał Frank wchodzi na salę. Twardy facet, ale cały drży z emocji. -Spokojnie Rafał, jak się czujesz? - pyta dziennikarz. -Jak ja się czuje? Ja nie mogłem spać. Od 2 w nocy chodzę po domu i myślę o tym spotkaniu. To mecz z AZS - mówi.
I tylko oczy mu świecą z emocji. Wygrali."

I właśnie tacy koszykarze jak Frank, jednym meczem derbowym z Koszalinem, mogą sobie zdobyć ogromny szacunek wśród kibiców, ale także ten szacunek stracić. Na zawsze.

Było ich wielu (tych, którzy ten szacunek sobie zdobyli). To m.in. Sasza Kudriawcew, Miha Davis, Tarmo Kikerpill, Omar Barlett, Alex Dunn, Matt Crenshaw, Wojciech Majchrzak czy Przemysław Frasunkiewicz. Nie bez powodu Franza wymieniłem jako ostatniego. Przemek to historia odrębna. Jeśli ktoś miałby ochotę poczytać, to serdecznie zapraszam. Co prawda sprawa już nieaktualna, ale dla słupszczan bardzo ważna.

Niedzielne derby będą jednak szczególne z jeszcze jednego powodu. Marcin Sroka, mówi Wam to coś? Człowiek niezwykle kontrowersyjny. Obecnie koszykarz AZS-u, nieakceptowany przez tamtejszych kibiców. Przez słupskich również. O całej sytuacji związanej ze Sroką poczytać można TUTAJ

Niedzielny mecz, to ten z serii "podwyższonego ryzyka". Na halach - obojętnie czy to w Koszalinie czy w Słupsku - już nie raz było gorąco, bardzo gorąco. Zazwyczaj ta wojna ograniczała się do wzajemnego obrażania się, jednak były momenty, kiedy sytuacja wymykała się spod kontroli. Jednak do tego już nie wracajmy.

Niedziela, 17 października na pewno przejdzie do historii. Każdy mecz z Koszalinem to wielkie koszykarskie święto, wielka koszykarska uczta. Tak też będzie i tym razem. Kto zwycięży? Mam ogromną nadzieję i wierze w to, że jak to niemal zawsze bywało w ostatnich latach, wygrają Czarni!
Życzę tego sobie i pozostałym - wszystkim - kibicom.

PS. Na wstępie posta umieszczona została zapowiedź video, która pojawiła się na serwisie YouTube.pl, zamieszczona przez fana Czarnych. Dla odmiany niech na blogu pojawi się również zapowiedź przygotowana przez kibica z Koszalina:

czwartek, 14 października 2010

Derby, derby, derby...

Tak. Już w niedzielę najważniejsze dla słupszczanina derby. !

Dziś zapraszam do zapowiedzi, a wkrótce do mniej oficjalnej lektury, która pojawi się na blogu.

pozdrawiam.